30 czerwca 2016

KAIRSKIE IMPRESJE - NA DRODZE

WSTĘP do kairskich impresji.

Dziś zabieram Was na kairskie ulice.

Dwa pasy (należy je sobie oczywiście wyobrazić) w jedną stronę, dwa w drugą, w każdą po 5 rzędów aut (w tym przypadku "rząd" to pojęcie umowne), od rozlatującego się, 25-letniego poloneza, ciężarówek i dostawczych wiozących najróżniejsze rzeczy (te są najszybsze), przez auta z urwanym błotnikiem, lusterkiem, czy w ogóle bez połowy przedniej maski, po fury z najlepszych salonów samochodowych (co nie znaczy, że nie wgniecione tu i ówdzie). A między nimi wszystkimi ON. Biedny, wychudzony, ciągnący wóz z owocami albo fasolką. Wierny jak pies. Homar (długie "a" - homaaaaar), czyli osiołek.


To widok dość powszechny na kairskich ulicach. Opcjonalnie osiołek może być zastąpiony koniem lub dwoma osiołkami, a pan na wozie dzieckiem w wieku od 8 lat wzwyż.

Jak wspomniałam, najszybsze są ciężarówki oraz dostawcze, w związku z tym sprawiedliwie będzie poświęcić im jeden akapit. Omijać je szerokim łukiem należy nie tylko ze względu na to jak jadą (czyli slalomem), ale też jak wiozą to, co wiozą.



Są takie chwile w życiu każdego nowego mieszkańca Kairu, kiedy "mazda" nabiera nowego znaczenia. Wydaje mi się też, że niektórzy kierowcy tych samochodów mają jakiś problem natury wewnętrznej, często bowiem jednak tablica rejestracyjna im nie wystarcza, więc ładują, co mają - najlepiej z Europy. Potwierdzenie: KLIK

Klakson. Bez niego w ogóle nie ma co wyruszać w drogę. Zastępuje kierunkowskazy, lusterka boczne (po co patrzeć w prawe lusterko, skoro mijający nas z prawej strony samochód i tak zatrąbi ostrzegawczo), a jeśli już jest używany zgodnie z przeznaczeniem (w naszym wyobrażeniu oczywiście), to trzeba trąbić i trąbić, żeby w ogóle ktoś się zorientował, że to na niego...

Interesująca jest sprawa skrzyżowań, w tym rond. Rond jest tu mnóstwo, zasad żadnych, czasami ruchem kieruje policjant (choć i tak nikt zwykle nie zwraca na niego uwagi). W wyjątkowych sytuacjach zdarzają się światła. Zatrzymanie się na czerwonym świetle to straszne faux-pas, a już nie daj boże, jeśli nic nie jedzie, a ty i tak stoisz na czerwonym - jesteś alienem, można cię drogowo zlinczować!

Generalnie może powinnam zacząć od tego, że tu nie ma znaków. Każdy jedzie tak, jak uważa za stosowne. Nie wiem jak wygląda nauka jazdy i czy w ogóle jest jakiś egzamin, ale śmiem wątpić. Wyobrażam sobie, że kodeks drogowy brzmi - pkt. 1 kto pierwszy ten lepszy, pkt.2 wszystkie chwyty dozwolone, pkt. 2 patrz punkty 1-2. Dzieci na kolanach rodziców za kierownicą lub przednim siedzeniu pasażera to norma, a chciałoby się rzec - najbezpieczniejsza forma przewożenia nieletnich, widuje się bowiem nagminnie dzieci wychylające się przez okna samochodów czasami nawet do pasa. O fotelikach nikt tu raczej nie słyszał. 

Busy. To dziwne zjawisko, bo niby są przystanki, ale i tak busy zatrzymują się tam, gdzie pasażer sobie życzy, czy to jest na środku drogi, czy na prawym pasie dwupasmówki, to naprawdę nie ma znaczenia. Ważne, żeby wszyscy dookoła uważali i nie wjechali takiemu w cztery litery. Busy są małe, bez klimatyzacji, nie mają żadnych oznaczeń skąd i dokąd jadą, i jeśli nie ma w środku miejsca, to się po prostu nie zatrzymują. Kiedyś nawet zastanawiałam się, czy w ramach egzotycznej egipskiej przygody nie przejechać się takim busem, ale jednak jeszcze nie jestem na to gotowa... 

Są też i tuk tuki. Często prowadzone przez dzieci. Ponoć oficjalnie nie wolno im jeździć, ale wolno-nie wolno, tym tutaj nikt się nie przejmuje. Policja nie reaguje ani na tuk tuki, ani na żadne inne wykroczenia drogowe (gdyby reagowali, to zapewne ulice byłyby puste, bo wszystkim odebrano by prawo jazdy).

Jeśli chodzi o pojazdy na drodze, to oprócz wyżej wymienionych, mimo wszystko większość stanowią samochody osobowe (nie będę wspominać o motocyklach, bo jeżdżą jak wariaci, ale to akurat norma nawet w Europie). Co pierwsze rzuca się w oczy, to, że ogromna większość osobówek to sedany, w ogóle nie ma samochodów kombi. Spotkać można auta w różnym stanie, należy więc zachowywać szczególną ostrożność w przypadku pojazdów rozpadających się, może z nich bowiem wylecieć np. szyba (wiem, z doświadczenia.. tzn. z doświadczenia samochodu jadącego przede mną). A jeśli z jadącego pojazdu wyleci tylna szyba, to wiadomo, kto nią dostanie. 

Korki. Jeśli ktoś nie chce ryzykować, że trafi mu się taki koreczek po drodze, to lepiej niech siedzi w domu.

Takie błahe sprawy jak cofanie na autostradzie czy jazda pod prąd, pomijam. 

Ekspresyjne wyrażanie swoich uczuć w stosunku do innych kierowców jest tutaj na porządku dziennym. Zdarza się jednemu pobić drugiego, a wyzwiska to tak nieodłączna część prowadzenia samochodu, jak u nas włączenie kierunkowskazu przed skrętem w lewo.

Parkingi. Jak wszystko może tu śmieszyć czy szokować, kwestie parkingów wywołują u mnie elementy zdenerwowania. Jest to pomysł na niezły biznes i szybką gotówkę, ale chyba trzeba by się było zapisać do jakiejś mafii. A później to już z górki - wybierasz sobie ulicę, najlepiej w okolicach sklepów, dla pozorów machasz ręką, gdy ktoś zechce przy niej zaparkować (że niby pokazujesz, ile jeszcze miejsca z przodu), a potem kasujesz delikwenta za postój. Niektórzy, bardziej zaangażowani, zakładają kamizelki odblaskowe. A idioci płacą. A policja milczy.

No i na koniec, taka ciekawostka. Światła. Światła przednie w Kairze oślepiają. Dobrze wychowani kierowcy, mijając inny pojazd w węższej uliczce, światła owe wyłączają (mówimy rzecz jazda o jeździe po zmroku). 

Ale wszystko można przeżyć. Odważyłam się raz na przejażdżkę jako kierowca i żyję. Co więcej samochód też jest w całości. Może więc wszystko zależy od nastawienia :)



4 komentarze:

  1. Kadry nieziemskie :), jechałam i tymi busami, wprawdzie przemknęło mi przez myśl, że właściwie nawet nie wiem, czy dojadę gdzie chcę, taką trasę objazdową nam zgotowano, ale dotarłam i to w jednym kawałku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Jo, ja też miałam okazję raz się przejechać busem, ale w Aleksandrii, Kair dopiero przede mną.. ale skoro jako turystka dałaś radę to nie jest tak źle :)

      Usuń
  2. Uśmiałam się czytając ten artykuł, choć przyznam szczerze, że kilka rzeczy to mnie aż trochę przeraża :) Pewnie masz całkiem ciekawe życie, jeśli nawet podróż do sklepu może być przygodą :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to fakt, tutaj na drodze nie ma szans się nudzić :)

      Usuń