25 października 2015

JESIEŃ W RZYMIE

O tym, że jesień kocham ponad wszystko pisałam wiele razy. Zwłaszcza tę polską, złotą, najpiękniejszą na świecie. W Rzymie jesień jest jaka jest, ale generalnie nie jest źle - znalazłam jedno czerwone drzewo i obfotografowałam z każdej strony... Tych żółtych jest więcej, a w słońcu mienią się całkiem ładnie. Pierwszy raz tej jesieni nie mogę pojechać do Polski, wybrałam się więc na dłuuuugi spacer po Wiecznym Mieście, z aparatem. 12 km, od Piazza Republica, przez Via Cavour, okolice Koloseum i Piazza Venezia, Tybr i Piazza del Popolo, aż do Villa Borghese. Oto co znalazłam...

Chyba to sprawił
wrzesień, że prawie
nic już nie czuję.
Słucham, jak teraz
upał zamiera,
ciszą pulsuje.
Pewno ci dobrze
gdzieś o tej porze,
pewno przyjemnie.
A wokolutko-
pejzaż bez smutku
pejzaż beze mnie.

/Jeremi Przybora, fragment wiersza "Pejzaż bez Ciebie"/
























5 października 2015

ZERMATT - MIASTECZKO W ŚRODKU ALP CZ.3 - MAŁY MATTERHORN

Część trzecia mojej wyprawy na samo południe Szwajcarii to wyjazd na Mały Matterhorn, na wysokość 3883 m npm. Było mroźno, jakieś -10 stopni, pana Jezuska oblodziło, ręce bez rękawiczek marzły nawet przez te kilka minut, kiedy wyszliśmy z kolejki zrobić zdjęcia. Mieliśmy szczęście z pogodą, bo rzadko zdarza się tak błękitne i bezchmurne niebo. Z Małego Matterhornu widać też Mont Blanc i oczywiście Matterhorn, choć prawdę mówiąc z takiej wysokości robi mniejsze wrażenie niż z dołu. Poniżej zdjęcia najpierw z góry, potem coraz niżej, aż zielono już było w samym Zermatt... Jedne z moich ulubionych zdjęć z podróży...






























Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie zdjęć bez zgody autora jest zabronione.