10 września 2015

PO POLSKU NA LAZUROWYM WYBRZEŻU

Zaległe zdjęcia z mojej krótkiej wyprawy (nr 2 w tym roku) na Lazurowe Wybrzeże, spokojnie czekają na publikację. I poczekają jeszcze, bo przede mną 2 tygodnie w Szwajcarii, a zapowiada się kilka wyjątkowych wycieczek i minimum internetu...

Dlatego wracam na chwilę na Lazurowe. Jak się zachwujecie, kiedy spotykacie Polaków za granicą? Ja niestety zwykle się nie przyznaję, choć jestem raczej wygadana i chętnie bym zaczepiła. Rzadko jednak to robię, bo jakoś trafiam na takich, którzy gadać nie chcą. No i potwierdziło się to podczas zwiedzania jaskini w Monako - kiedy zagadałam do pewnej pary z Polski, udali, że nie słyszą, za to Niemka stojąca obok od razu odpowiedziała (po angielsku, ale jednak). Tego samego dnia, kiedy wracaliśmy autobusem do Nicei, obok nas stał chłopak, koło 30-tki, jak się okazało - Egipcjanin. Zaczęliśmy rozmawiać (po angielsku) o tym, co warto zwiedzić w okolicy, a potem w ogóle w Europie. 
Ja: You have to visit Warsaw!
On: Are you Polish?
Ja: Yes
On: Żartujesz??!!

Zastanowiłam się, czy to jedyne słowo jakie zna po polsku, ale zaryzykowałam: Nie żartuję (??!).

I tu chłopak piękną polszczyzną zaczął opowiadać o swojej pracy we Wrocławiu w jednym z biur podróży. Pracował tam przez 5 lat. Szczena mi opadła prawie do kolan, bo naprawdę rzadko który obcokrajowiec mówi tak płynnie po polsku, do tego nie mając właściwie żadnych problemów z deklinacją. Przyznaję, że zrobiło to na mnie wrażenie, bo sama powinnam się wreszcie nauczyć arabskiego, a idzie mi marnie...

Z polskojęzycznych akcentów za granicą przypomniał mi się jeszcze jeden, tutaj w Rzymie. Kupowaliśmy coś w Media World, chłopak, który nas obsługiwał zapytał skąd jestem. Kiedy powiedziałam, że z Polski, on na to - O, miałem dziewczynę z Polski. Nauczyła mnie trzech słów - Dzień dobry, dziękuję, spierdalaj...

Na zakończenie więc kilka zdjęć ze Starego Portu w Nicei, gdzie autobus z Monako kończy swoją trasę. A słońce już zachodziło....










4 komentarze:

  1. Piękne zdjęcia Madziu... Taa, z tymi Polakami to jest różnie, ale podobnie jak tu u Ciebie, gdy sie do kogoś odezwę, to mam wrażenie, jakbym wylała na tą osobę kubeł gorącej wody. Zazwyczaj taka Polka czerwienieje i już pary z ust nie puszcza... :/ Dlatego coraz częściej nie zagaduje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Dominika!
      smutne to trochę, choć zdarzyło mi się też spotkać fajnych ludzi z Polski tu w Rzymie, ale generalnie bardzo rzadko zdarza mi się przyznawać, że rozumiem, kiedy słyszę polski na ulicy...

      Usuń
  2. bardzo rzadko mozna spotkac kogos kto mowi po polsku i jest obcokrajowcem... chyba zdarzylo mi sie to z 2 razy od 40 lat jak po ziemii chodze... nawet moj maz mowi tylko kilka zdan po polsku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie! mnie to się zdarzyło pierwszy raz, ale za to od razu perfekcjonista ;)

      Usuń