9 listopada 2015

VAL D'ORCIA JESIENIĄ

Val d'Orcia to podobno najpiękniejsza część Toskanii - ja się zgadzam, bo jest naprawdę zachwycająca. Tym razem udało nam się wybrać do Montalcino, które słynie z fantastycznego wina, a przy okazji jest uroczym miasteczkiem (oczywiście na wzgórzu), z zapierającymi dech widokami...


















1 listopada 2015

JESIENNA TOSKANIA

Zwracam honor włoskiej jesieni... Może w Rzymie jest taka sobie, ale wystarczy wsiąść w samochód i ruszyć w siną dal, a raczej w piękną złotą dal! Do Toskanii. Toskania nigdy nie zawiedzie. Tam zawsze chce się wracać - i do klimatycznych miasteczek na wzgórzach, i do pól winorośli czy drzewek oliwnych, i do alejek cyprysowych... To miejsce wyjątkowe w swoim rodzaju, relaksujące, zachwycające, po prostu wspaniałe.

Ostatni dzień października spędziłam w okolicach Chianti, z króciutkim sparem po Florencji, która jest przepiękna, a katedra Santa Maria del Fiore zapiera dech oraz przeciętnemu miłośnikowi fotografii spędza sen z powiek (olbrzymi budynek na małym placu, otoczony ciasno kamieniczkami i milionem turystów), zrobić jej bowiem ładne zdjęcie to nie lada sztuka (no chyba, że z tarasu widokowego).

"Najciekwszym" jednak doświadczeniem było odwiedzenie Volterry. Z Florencji wyjechaliśmy przed 16. Teoretycznie miało to być ok. 50 km drogi, więc wierzyłam głęboko, że zdążymy przed zachodem słońca. Okazało się jednak, że Volterra to miasto widmo. Najpierw nawigacja stwierdziła, że "route is impossible", no ale po kilku próbach, postanowiła nas zaprowadzić jednak do starego miasta Volterry. Znaków drogowych nie było do czasu, kiedy nawigacja oświadczyła, że "you have reached your destination" - wtedy na drodze ukazał nam się pierwszy znak - Volterra 30 km. Mimo że słońce było już dość nisko, postanowiliśmy jednak zawalczyć... Po ok. 40 minutach jazdy krętymi dróżkami, tracąc z każdym kilometrem nadzieję, że Volterra naprawdę istanieje, czując się jak "in the middle of nowhere", dotarliśmy!!! Przegrywając jednak z czasem. Było już zupełnie ciemno. Pośród tysiąca biegających w wąskich uliczkach i krzyczących (w końcu włoskich) dzieci, przebranych za czarownice i inne halloweenowe stworki (potworki), nie widząc absolutnie nic prócz ogromnego zamku, zjedliśmy po kawałku pizzy, kupiliśmy kawałek cudownego lokalnego sera owczego i ruszyliśmy w drogę powrotną... Volterrę zapamiętam na bardzo długo, choć kompletnie nie wiem jaka jest... Taki to był halloweenowy wieczór...

Podsumowując - było słonecznie, kolorowo, zachwycająco (do zachodu słońca). A ten, kto wymyślił zmianę czasu, niech się pocałuje w ... nos!

Zdjęć z Volterry brak.

Szukaj dróg, gdzie jasny dźwięk,
Wśród ogni złych, co budzą lęk,
Nie prowadź nas, powstrzymaj nas,
Powstrzymaj nas w pogoni...

Świecie nasz, świecie nasz,
Chcę być z tobą w zmowie,
Z blaskiem twym, siłą twą,
Co mi dasz - odpowiedz!

/M.Grechuta/



























25 października 2015

JESIEŃ W RZYMIE

O tym, że jesień kocham ponad wszystko pisałam wiele razy. Zwłaszcza tę polską, złotą, najpiękniejszą na świecie. W Rzymie jesień jest jaka jest, ale generalnie nie jest źle - znalazłam jedno czerwone drzewo i obfotografowałam z każdej strony... Tych żółtych jest więcej, a w słońcu mienią się całkiem ładnie. Pierwszy raz tej jesieni nie mogę pojechać do Polski, wybrałam się więc na dłuuuugi spacer po Wiecznym Mieście, z aparatem. 12 km, od Piazza Republica, przez Via Cavour, okolice Koloseum i Piazza Venezia, Tybr i Piazza del Popolo, aż do Villa Borghese. Oto co znalazłam...

Chyba to sprawił
wrzesień, że prawie
nic już nie czuję.
Słucham, jak teraz
upał zamiera,
ciszą pulsuje.
Pewno ci dobrze
gdzieś o tej porze,
pewno przyjemnie.
A wokolutko-
pejzaż bez smutku
pejzaż beze mnie.

/Jeremi Przybora, fragment wiersza "Pejzaż bez Ciebie"/