5 listopada 2013

sielanka o domu

Po skomplikowanych obliczeniach dochodzę do wniosku, że mieszkanie, w którym obecnie mieszkam, to 10-te miejsce zamieszkania w ciągu mojego 32-letniego życia.
{a to jeszcze nie koniec}

Co więcej, kiedy jadę do Polski, do "domu" - bo tak zawsze mawiam,
ten dom, to miejsce, w którym nigdy tak naprawdę nie mieszkałam, 
ponieważ został wybudowany długo po moim wyjeździe z rodzinnego miasta...

Kiedy jestem w moim polskim domu, wszyscy pytają kiedy wracam do .. domu... {czyli do Rzymu}.
Jednak mieszkanie w Rzymie to tylko tymczasowe miejsce zamieszkania,
docelowo będę przecież mieszkać w kraju, z którego pochodzi mój mąż...
Tam też jest ... będzie ... mój dom... 

Miewam w związku z tym rozdwojenie.. nie, roztrojenie co najmniej - jaźni.

Ponoć - tam dom twój, gdzie serce Twoje
To jeszcze bardziej komplikuje sprawę, bo moje serce w tym względzie jest równie roztrojone, 
co moja jaźń..

A z drugiej strony.. właściwie z żadne z tych miejsc nie jest moim prawdziwym domem..

Aż trudno mi uwierzyć, że są ludzie, którzy całe życie spędzają w jednym miejscu.. w jednym domu..
a są tacy..
Ciekawe czy tęsknią za życiem na walizkach..
Ja w pewnym momencie poczułam się tym życiem zmęczona, ale chyba taki mój los...
Przecież gdziekolwiek nie wyląduję, zawsze będę jeździć do Polski.. do domu..
 A później wracać do.. ?? .. do domu

No więc gdzie ten dom???
Wiem! :


28 komentarzy:

  1. Bidulko!!!! Ale mówią, że TAM DOM TWÓJ GDZIE SERCE TWOJE....

    OdpowiedzUsuń
  2. @Shabby Shop, pewnie dlatego mam wiele domów:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ajjj kochana, to ja myślałam że to tylko ja się tak przeprowadzam... w Anglii chyba z 7 razy, w Danii kolejne 6, a co czeka na mnie w przyszłości, tego to nawet ja nie wiem... i tak ja Ty staję się tym wszystkim zmęczona, chciałabym znaleźć to jedyne miejsce, ten mój prawdziwy dom, ale chyba jeszcze nie jest mi to dane... Buziaki i ściski!

    OdpowiedzUsuń
  4. @Żanet, takie życie emigranta w dodatku w związku z obcokrajowcem:)

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo pięknie to ujęłaś Magda .. może dom nosimy w sobie :^) czy to w sercu czy w obrazach dźwiękach zapachach bliskich sercu...czuję dom kiedy spoglądam na mój rodzinny skromny równinny krajobraz Mazowsza i słyszę mazurka choćby gdzieś w radiu w oddali

    OdpowiedzUsuń
  6. Och, mam podobnie! Na początku całkiem podobało mi się to zmienianie miejsc (mój mąż jest żołnierzem), nowe wyzwania, nowi ludzie, urządzanie mieszkań (bardzo lubię!), ale po kolejnej przeprowadzce (teraz na trzy lata do Niemiec) mam ogromny kryzys i mówię:dość. W wieku 37 lat chcę osiąść na dobre w jednym miejscu, taką mam potrzebę i już!

    OdpowiedzUsuń
  7. nawet nie wiesz, jak bardzo chciałabym mieszkać w jednym, dużym, wielopokoleniowym domu.

    OdpowiedzUsuń
  8. @Piotr, masz rację Piotrek, przecież dom to nie cztery ściany i dach, ale wszystko to, co w nas, z czym się identyfikujemy i za czym tęsknimy...

    OdpowiedzUsuń
  9. @Magda Allthingspretty, rozumiem Cię Magda doskonale, życie na walizkach jest fajne do pewnego momentu, potem przychodzi potrzeba stabilizacji... ja się "szlajam" tyle lat, że już też chciałabym osiąść gdzieś na stałe...

    OdpowiedzUsuń
  10. @Lucy, a ja właśnie nie wiem czy bym chciała.. może dlatego, że nie chciałabym wracać do Polski, no a taki dom musiałby być tam... niestety odrobina powsinogi nigdy mnie chyba nie opuści...

    OdpowiedzUsuń
  11. My żyjemy tez na walizkach,od paru lat.Lecz nasz docelowy dom,buduje sie w kraju.I tam jesteśmy całym sercem.Trzymaj sie,pozdrawiam cieplutko;))

    OdpowiedzUsuń
  12. @Edyta, to miła perspektywa:) najważniejsze to mieć świadomość, że w razie czego jest gdzie wracać:)) pozdrowienia Edytko!

    OdpowiedzUsuń
  13. W fajny sposob wyrazilas swoje przemyslenia. Jak tak piszesz o domu, jakos do glowy przysli mi ci co domu nie maja. Ludzie ulicy, jakiez to nieszczescie nie miec, ani tych czterech scian, ani rodziny.

    OdpowiedzUsuń
  14. No tak mam podobnie. przeprowadzek, tyle już za mną. Tyle, że ja dla odmiany nadal nie wiem gdzie wyląduję. Ale mi to nie przeszkadza, ja wręcz to uwielbiam i nie moge się doczekać kolejnej przeprowadzki. Mam nadzieję, że w przyszłym roku znów zamieszkam w nowym kraju.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mogłabym podpisać się pod Twoimi słowami :) Jeden dom to mój dom rodzinny, drugi dom to dom rodziców mojego męża gdzie mieliśmy swój spory kąt i mieszkaliśmy jakiś czas, a trzeci dom (już drugi) w Walii i również wiem, że nie ostatni. Poza tym pomieszkiwałam dłuższy czas tu i ówdzie, więc sporo faktycznie tych domów ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wczesniej jak jechalam do Pl to jechalam do domu. Teraz jak wracam z Pl tutaj do jade do domu... Po 13 latach, dwojce dzieci, moj dom jest we Wloszech. Kiedys bardzo chcialam wrocic, choc na pare lat, do Polski. Teraz mnie juz to nie interesuje.
    Zycie jest jednak nieprzewidywalen, nie wiemy co nas jutro spotka ;)
    Pozdrawiam cieplo i nie wybaczam, ze bylas w Toskanii i nic nie powiedzialas wczesniej. Moglam dojechac :)

    OdpowiedzUsuń
  17. to życzę Ci znalezienia odpowiedzi na to pytanie, zazwyczaj z czasem idealizujemy dzieciństwo i dom rodzinny, ale podpisuję się za sercem ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Też miałam taki moment w życiu, że z przeprowadzki w przeprowadzkę, żeby było mało, tak jak piszesz, między krajami. Na szczęście jest już TEN właściwy dom, w którym czuję się jak u siebie. I jak jedziemy do PL to już nie jest to samo, bo jedziemy "do babci" a jak wracamy do SWE to znaczy że do domu:)

    OdpowiedzUsuń
  19. kiedys pan taksowkarz w Warszawie kiedy wiozl mnie na lotnisko zapytal sie gdzie lece, dpowiedzialam, ze do Mediolanu. Potem zapytal sie czy do pracy czy na urlop a ja bez zastanowienia odpowiedzialam, ze do domu, bo moj dom jest tutaj mimo ze zmienialam wiele razy adres to moj dom przenosil sie ze mna. Juz mam wielka wprawe w przenoszeniu go z miejsca na miejsce :)
    Natomias moja mama mieszka cale swoje zycie w jednym i tym samym domu juz 56 lat.

    OdpowiedzUsuń
  20. @Małe Radości, nawet nie chcę sobie wyobrażać jak to jest... przearażająca wizja......

    OdpowiedzUsuń
  21. @KIOSC, oj Kasiu, też tak kiedyś miałam, ale mi przeszło.. może chciałabyś wylądować np. w Rzymie??? :)

    OdpowiedzUsuń
  22. @Gosia Myślicka, no widzisz Gosiu... taka powsinoga z Ciebie jak ze mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  23. @Emilia, Emilko, wiesz, że ja nawet o Tobie pomyślałam jadąc do tej Toskanii, ale potem stwierdziłam, że to jednak daleko od Ciebie... czy nie??? w każdym razie mam nadzieję, że w Twoje strony będę miała okazję się jeszcze wybrać i wtedy obiecuję, że dam znać:)

    OdpowiedzUsuń
  24. @Jo, dziękuję:) mam nadzieję, że nadejdzie chwila, kiedy nie będę mieć wątpliwości...

    OdpowiedzUsuń
  25. @Karolina J., no to wyobrażam sobie, że to fajne uczucie:)))

    OdpowiedzUsuń
  26. @Ewa, fajnie to ujęłaś, że przenosisz swój dom z miejsca na miejsce:) to też jest sztuka, wiesz:))

    OdpowiedzUsuń
  27. Czekam :)
    Troche daleko, ja mieszkam miedzy Pistoia a Florencja ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  28. Oj Madziu ja po moich 30 prawie przeprowadzkach w wieku 27 lat przestałam liczyć kolejne . Mieszkając w Irlandii , będąc z Francuzem a jadąc do Polski Irlandczycy pytali na ile jadę do domu i czasie cieszę ( a ja w Polsce niemam od dawna miejsca które moge domem nazwać) , wiec wracałam do Irlandii do ,, domu" który traktowałam jako dom tymczasowy ( sami nie mieszkaliśmy) a w myślach byłam w domu gdzie kiedys w końcu zamieszkamy we Francji skąd pochodzi moj R. Tyle ze po przeprowadzce do Francji ciagle nie ma tego miejsca , które domem moge nazwać ale czuje tu sie bardziej ,, w domu" niż w tych innych miejscach. Pozdrawiam Sylwia

    OdpowiedzUsuń