30 października 2013

szukam wiatru w polu...

Chodzi mi dziś po głowie taki wiersz mojej ukochanej Osieckiej..

Szukam wiatru w polu, 
zapomnianych słów, 
śladu łez w kąkolu, 
przedwczorajszych bzów. 
Szukam wiatru w polu, 
jak to trwa i trwa, 
chociaż oczy bolą, 
szukam w niebie dna... 

Nostalgiczny trochę, jak te zdjęcia i w ogóle mój dzień dzisiejszy..













To był cudny jesienny dzień w przemiłym towarzystwie Żanetki.
A było to w Pszczynie.

*Dziękuję za miłe komentarze pod poprzednim postem,
przepraszam, że nie zawsze odpowiadam na każdy komentarz z osobna,
ale irytuje mnie to, że nie ma opcji "odpowiedz" i muszę je pisać oddzielnie..
A eksperyment polegał na kręceniu zoomem podczas robienia zdjęcia:)

27 października 2013

zapowiedź jesieni i inne takie

Mój komputer żyje ostatnio własnym życiem i tempo jego pracy 
naprawdę momentami doprowadza mnie do wrzenia (z irytacji).
Sam komputer też wrze, co sprawia, że się wyłącza,
jest szansa na zmiany, gdyż został dziś wyposażony w podkładkę chłodzącą.. się zobaczy...

W związku z tym te 350 zdjęć polskiej cudownej złotej jesieni jeszcze w obróbce 
(w takich chwilach przysięgam sobie, że to ostatni raz, kiedy robiłam zdjęcia w rawach, 
ale już sama sobie nie wierzę).

W ramach eksperymentów fotograficznych w pszczyńskim parku
zalała mnie światłość:)


Kto wie, jak osiągnąć taki efekt na zdjęciu??
Żanetka się nie wypowiada:))

Pozostałe zdjęcia wkrótce
(czyli w bliżej nieokreślonym czasie...)

A w międzyczasie obrabiania zdjęć powstaje komin,
uaktywnił się mój sklep na Etsy
-zapraszam-

oraz
uszyła się kolejna Tilda

proszę bardzo


Jak widzicie - nie próżnuję..
No ale na karierę na miarę Chanel trzeba sobie zapracować...

Ciao!

13 października 2013

spotkania!!!

Czas w Polsce jest nieco intensywny...
Ale obfituje w cudowne blogerskie spotkania...

Tydzień temu była to Kasia na Rozdrożach 
(co prawda spotkanie odbyło się nad J. Bodeńskim, 
ale wyjazd do Szwajcarii był w ramach wyjazdu do Polski).

Dziękuję Kasiu, wspaniale było Cię poznać osobiście!!!

A ostatnie kilka dni spędziłam w towarzystwie cudownej dziewczyny z Danii.
Dziś natomiast razem wybrałyśmy się do Krakowa, by spotkać kolejną cudowną blogerkę.. z Austrii..

Kurcze, blogerki na żywo są jeszcze fajniejsze niż wirtualnie...

Kto wie co to za młode damy???


Tym sposobem brak czasu na blogsferę...
Jeszcze tylko jutro krótki wypad (choć o 4.30 rano) do Warszawy i wracam!!!

2 października 2013

uffff.... moja pierwsza "kolekcja" gotowa...

Gdyby ktoś jeszcze kilka tygodni temu powiedział mi, 
że otworzę własną firmę z rękodziełem, to zapewne bym się zdziwiła...

A jednak życie zaskakuje...
Uciekłam kiedyś z banku, żeby zająć się drutami,
a to mogę połączyć z moją drugą pasją - fotografią.
No i wreszcie czuję, że robię coś, co sprawia mi przyjemność.
Siedzę po nocach, wydaję ostatnie grosze na włóczki
i ... jestem z siebie dumna, bo to moje dzieło, od początku do końca...
Właściwie to nie oczekuję milionów,
[choć Chanel też zaczynała od zera ;)]
ale cieszę się jak dziecko, że mam coś swojego...

I powiem Wam szczerze, że w takich chwilach łatwo przekonać się, 
kto tak naprawdę jest twoim przyjacielem, a kto ma cię w nosie.

Nie wyobrażacie sobie jak wiele dają słowa wsparcia,
nawet Wasze miłe komentarze na moich blogach i na FB,
za które nawet nie wiecie jak jestem Wam wdzięczna,
dają niesamowitego powera:)
Dziękuję:*

Wybaczcie nieobecność na Waszych blogach przez te ostatnie dni,
teraz będę mieć chwilę wytchnienia i nadrobię zaległości
(ile razy już to mówiłam - ale zaległości zawsze nadrabiam!).

Jutro uciekam na tydzień do Szwajcarii,
będę pisać i będę "Was" czytać,
a tymczasem zapraszam Was do obejrzenia mojej galerii
na blogu MFouDesign,
zdjęcia już skończone,
na nich moja śliczna Przyjaciółka Marta w kominach, szalach i czapkach 
wydzierganych przeze mnie,
można zamawiać:)
A fejsbukowiczów zapraszam też na mój funpage {KLIK}.