25 lipca 2013

sentymentalna Perugia

Ojoj... 
moja nieobecność nieco się przeciągnęła, 
ale musiałam dojść do siebie po 2 miesiącach prowadzenia hotelu:)

Do tego jest tak gorąco, że nie chce się ruszyć małym palcem u nogi..

Po powrocie z wakacji ciężko wracać do starej rzeczywistości, 
więc postanowiłam trochę zmienić wygląd bloga, co zajęło mi kilka dni..
Cóż komputerowe blondynki nie mają lekko,
język html jest dla mnie mniej więcej jak arabski - znam kilka słów, 
ale rzadko zdarza mi się zajarzyć o co chodzi..
Tym sposobem wtyczki FB i google w prawym górnym rogu nie działają i nie wiem, jak je "uruchomić", wywalić ich też nie umiem, więc jeśli ktoś ma jakiś pomysł, to z góry dziękuję za podzielenie się,
a jeśli nie to po prostu nie zwracajcie uwagi.. :)

Wiele się działo odkąd mnie tu nie było, trochę do Was zaglądałam, 
ale teraz już - mam nadzieję - będę na bieżąco..

Zaczynam od małej przechadzki po cudnym umbryjskim mieście - Perugii.
Normalni turyści zwiedzają muzea, kościoły, najważniejsze budowle, place i wszystko to, 
o czym rozpisują się przewodniki.
A ja... Czytam przewodniki, zapamiętuję pierwsze trzy punkty, robię po jednym zdjęciu, bo wypada, 
i dopiero wtedy rozkoszuję się miejscem... 
Łażę tam, gdzie nie ma ludzi, zaglądam w najwęższe uliczki, 
ze szczególnym naciskiem na schody... 
Dlatego Włochy to dla mnie raj... 
A do Perugii będę mieć wyjątkowy sentyment, 
mimo że jest wiele ładniejszych miast we Włoszech...

Czy znacie kogoś tylko z opowiadań?
Kogoś, kogo nigdy nie widzieliście, nie wiecie jak wygląda, z kim nigdy nie rozmawialiście, 
kto może nawet nie wie o Waszym istnieniu?
Ale lubicie go, może nawet jest Wam w jakiś sposób bliski...
Przyjaciel bliskiej mi osoby był dla mnie właśnie kimś takim...
Palestyńczyk..
Pan niewiele po 60-tce, dusza człowiek...
I kiedy kilka dni temu zmarł nagle na zawał, 
poczułam się jakbym straciła kogoś wyjątkowego w swoim życiu...
Dziwne to było uczucie...
Podobno uwielbiał Perugię, zachwycał się nią..

No więc teraz przeglądając te zdjęcia myślę sobie, że Perugia jest jeszcze piękniejsza, 
niż wydawało mi się kilka tygodni temu, kiedy dreptałam jej wąskimi uliczkami...
Mam nadzieję, ze Wam się też spodoba:)