22 marca 2013

czas na druty... gdyby zima miała się nie skończyć

Utwierdzam się w przekonaniu, że całkiem normalna nie jestem.

Dziś w Rzymie rozpoczął się sezon krótkiego rękawa...
Ja natomiast kupuję najgrubsze włóczki jakie są w pasmanterii dostępne.

Poza tym wydaje mi się, że jestem... włóczkoholiczką.
Mam tyle włóczek, że ich już nie ogarniam,
a co gorsze, wciąż stwierdzam, że to ilość niewystarczająca.

Czy to już uzależnienie???

Mój ostatni "ciąg", który tak mnie pochłonął, to druty.
Zakochałam się w warkoczach i nawet ogarnęłam wzory niektórych.

Natomiast ostatnie moje dzieło to komin - pękam normalnie z dumy, że sama się tego nauczyłam
tzn. z pomocą youtube'a...

Dotarły mnie dziś słuchy, że trafiłam w dziesiątkę
- czeka mnie bowiem podróż do Polski już w poniedziałek, a tam...
sami wiecie...

Mam też wizje różne inne.
Będę sama robić włóczki z materiału
GRUBE
a później dziergać różności 
FOR HOME ...
I na pewno wydziergam coś dla Was na candy:)

Fajny???

I proszę jaka poza do zdjęcia... TO JA:)
Ale fotograf marudził, więc ujęć było niewiele...

Ehhh, pękam... :)

Miłego weekendu!!!

13 marca 2013

przemyślenia wieczorne - czyli upiory w operze

Ponieważ dzień mamy historyczny to skrobnę kilka słów...

Po pierwsze cieszę się, że papież został wybrany, nie przeżywam tego jakoś specjalnie, 
ale bardzo mi się podoba i mam cichą nadzieję na mniej polityki w kościele...
(oj ja naiwna...)

Poza tym, może wreszcie zapanuje w Rzymie tzw. "spokój wewnętrzny" ..
np. przestanie wreszcie lać i walić gradem...

Ale generalnie nie o tym chciałam.

Chciałam zacząć od czegoś miłego, bo teraz będę zrzędzić.
/Miałabym też chęć dodać jeszcze kilka słów o tym, że wierzę w różne znaki - nawet czasem te z nieba, 
ale pominę te kwestie i jednak przejdę do sedna/.

 Lubię się czasem ukulturalnić.
Np. wybierając się do teatru.
Lub nawet do opery - zresztą o moich (dziwacznych jak na te czasy) gustach muzycznych 
już wspominałam wiele razy...

Tym sposobem w niedzielny wieczór wybrałam się do teatru na galę operową, 
na którą zakupiłam bilety - uwaga - w niedzielę rano!
{Pamiętam, że w Warszawie zawsze kupowałam bilety z co najmniej miesięcznym wyprzedzeniem}.

Sala nie była wypełniona nawet w połowie.

Ale zasiadłam w loży na balkonie niczym Julia Roberts w Pretty Woman 
i stamtąd mogłam dokładnie obserwować co się dzieje..
I nadziwić się nie mogłam...

Widzowie składali się z:
-całego rzędu Japończyków (średnia wieku ok. 70)
-pana w turbanie i zielonym sweterku wraz z towarzyszką.
Pozostali to amerykańscy turyści...
no i nas dwoje.

I teraz będzie zrzęd:
byłam jedyną osobą w czarnej sukience, najlepszej biżuterii, makijażu i szpilkach,
a ten pan obok mnie w garniturze i krawacie.
Poza tym WSZYSCY byli w tzw. dresach.. z ulicy.. 
w tenisóweczkach, t-shirtach i jeansach.
Z plecaczkami.

Jestem zdegustowana...
{Pomijając, że czułam się jak ufo}.
Czy na tym świecie już naprawdę nic się nie liczy???
Rozumiem, że turyści.. że deszcz..
albo może ja po prostu jestem całkiem wyalienowana..

Ale nie.
Pozostanę przy swoim.
Ostatecznie Julia była w sukience koktajlowej i naszyjniku za ćwierć miliona $,
a to musi coś znaczyć...
A w samej operze najlepsza była pani (jak przypuszczam - reżyser),
która stała z boku widowni i dyskretnie pokazywała aktorom, co mają robić...

ZOO.

Tak chciałam się troszkę wygadać..
Ciao.

12 marca 2013

wiosenne klimaty

uuu widzę, że w Warszawie bielutko...

a to pech...

a w Rzymie całkiem ciepło i przyjemnie
tzn. w tych krótkich chwilach, kiedy nie ma oberwania chmury i nie wali piorunami...

poszłam sobie ostatnio na spacer do mojej ulubionej Villa Borghese
i trochę wiosny znalazłam...











miłego dnia:)

10 marca 2013

piękna Ania

Czy znacie Anię Rusowicz?

Ja się od niej uzależniłam ostatnio...
Jako fanka muzyki lat 60-tych i 70-tyh zachwycam się jej głosem i urodą 
jakby wyrwanymi z tamtych czasów...

Do tego miła i skromna..

Taki ideał jakby..

Cieszę się, że wreszcie polska scena muzyczna prezentuje coś oryginalnego, świeżego i wartościowego,
a o to ostatnio trudno..

Czytałam komentarze na youtube pod jej piosenkami i wszystkie są pozytywne.. to dobry znak!

Mam nadzieję, że jej repertuar nigdy nie zejdzie na złą drogę:)

 

I ta spódnica!!!! :)
Z koncertu poświęconego pamięci Anny Jantar i J. Kukulskiego to jedyny występ godny uwagi.

A Wam Ania się podoba??

7 marca 2013

Klub Polki na Obczyźnie - Rzym - moje miasto

TAK.
Rzym jest moim miastem. 
Odkąd przyjechałam tu pierwszy raz na wycieczkę kilkanaście lat  temu,
zamarzyłam, żeby kiedyś tu zamieszkać...

Mam swoje miejsca, które często odwiedzam, gdzie spaceruję, gdzie robię zdjęcia.
I wierzcie mi, wybór 10 najfajniejszych jest baaaaaardzo trudny.

Zabieram Was na spacer po moich ulubionych zakątkach Rzymu.
Wybaczcie, jeśli coś, co na Was zrobiło wrażenie, tutaj się nie znajdzie...

Choć mieszkam tu już jakiś czas, wciąż się zachwycam widokami,
wciąż mam wrażenie, że całe miasto jest jednym wielkim muzeum,
gdzie się nie ruszyć tam coś niesamowitego...

Wyruszamy więc na rzymski spacer po TOP 10 miejscach wg MNIE.

Nie będę się wgłębiać w szczegóły architektoniczno-historyczno-turystyczne:)
Po prosu idziemy na luzie..
Tylko nie zapomnijcie o parasolach i kaloszach... Leje...

1. WATYKAN
Oczywiście obowiązkowy punkt podczas wizyty w Rzymie.
Z Placem Św. Piotra, Bazyliką Św. Piotra, Muzeami Watykańskimi
(z polskim akcentem - salą Sobieskiego z powalającym obrazem Matejki - Sobieski pod Wiedniem)
i oczywiście Kaplicą Sykstyńską.
Warto też przespacerować się po Moście Sant'Angelo, który znajduje się niedaleko.

źródło

2. Od PIAZZA DEL POPOLO 
przez SCHODY HISZPAŃSKIE,
FONTANĘ DI TREVI i PANTEON 
do PIAZZA NAVONA

Gdybym nie wrzuciła całej tej trasy w jeden punkt, zabrakłoby mi miejsca na inne fajne miejsca.

Piazza del Popolo
z dwoma pozornie identycznymi kościołami zaprojektowanymi przez Rainaldiego,
a wzniesionymi przez Berniniego
oraz z egipskim obeliskiem (jednym z wielu w Rzymie)


z ciekawostek - do XIX w. plac ten był miejscem publicznych egzekucji :/

źródło: http://blog.contexttravel.com/rome-two-thousand-years-in-two-hours/piazza-del-popolo/
Tutaj też zaczyna się słynna via del Corso, a w tle Piazza Venezia (ale o tym w innym punkcie)

Kilka minut spacerkiem i jesteśmy na Spagna, czyli Schodach Hiszpańskich,
miejscem wytchnienia dla bolących od biegania po Rzymie nóg, a także miejscem spotkań..
Wierzcie mi, bywam tam często i ZAWSZE jest tam dziki tłum:)

Najcudowniejsze wiosną, kiedy wystawiane są olbrzymie donice z kwiatami.. ehhh, już niedługo:)

źródło

Idziemy dalej i po kilku minutach jesteśmy przy Fontanie di Trevi.
Tam dziki tłum jest jeszcze bardziej dziki, niż na Spagna. ZAWSZE.
Pamiętajmy, by wrzucić pieniążek, koniecznie przez ramię i tylko raz.
To zagwarantuje powrót do Wiecznego Miasta.

Sama Fontana jest powalająca i robi niesamowite wrażenie

źródło


Skręcamy w jedną z bocznych uliczek, podziwiamy mijane kamienice, przechodzimy przez Via del Corso, jeszcze kilka kroków i jesteśmy przy Panteonie.
Plac przy Panteonie to jedno z moich ukochanych miejsc, jest uroczy, mały, wypełniony restauracjami i turystami oczywiście.
Bardzo często siadamy na schodkach w samym sercu placu i obserwujemy ludzi... :)

A ostatnio odkryłam (no dobra, nie ja, ale znajoma mnie zaprowadziła) do chyba jednej z najlepszych rzymskich kawiarni - Sant'Eustachio.
Boszzzzzzzzzze....

źródło

No i tak zwanym rzutem beretem od Panteonu znajduje się Piazza Navona, cudowne miejsce na wieczorne przechadzki pośród artystów i różnych innych dziwnych stworzeń wylewających siódme poty aby zwrócić na siebie uwagę i dorobić parę groszy...

źródło

3. PIAZZA VENEZIA

czyli Plac Wenecki
To kolejne miejsce robiące ogromne wrażenie, zapewne ze względu na pokaźnych rozmiarów Pałac Wenecki 
poniżej na zdjęciu moja przyjaciółka na tle Pałacu...


4. COLOSEUM

spieszcie się, kto jeszcze nie widział.. bo nikt nie wie jak długo postoi:)
Colosem zaczęło się trochę sypać, co prawda jest rekonstruowane (co wygląda idiotycznie), teraz kolejnym zagrożeniem jest ponoć rozbudowa stacji metra... Tak czy inaczej, wiadomo, Coloseum to chyba najbardziej charakterystyczny punkt Rzymu, który zobaczyć trzeba.

Można też sobie pstryknąć fotę z Juliuszem Cezarem, a nawet dwoma.
władowali się w kadr:)


5. BAZYLIKA ŚWIĘTEGO JANA NA LATERANIE

Zawsze strasznie podobała mi się nazwa tej Bazyliki.
Później odkryłam, że sama Bazylika jest cudowna, przepiękna, bogata, cała w marmurach,
to pierwsza siedziba papieży, więc sami sobie wyobraźcie..
(co by o papieżach nie mówić, do skromnych to oni nie należą ...)

źródło
Jeszcze Bazylika w środku wraz z Ano-turystką...

6. BAZYLIKA SAN CLEMENTE

Kilka minut spacerkiem od Bazyliki Św. Jana w stronę Coloseum znajduje się niepozorny kościółek,
kryjący prawdziwe skarby.
To jeden z niewielu kościołów trójnawowych, z których najstarszy poziom został wybudowany w I w. n.e.!
Więcej na ten temat pisałam na moim drugim blogu {TU}

źródło

7. CAMPO DE' FIORI

czyli najsłynniejsze targowisko, na którym można kupić nie tylko kwiaty, ale także owoce, warzywa, makarony, przyprawy (takie trochę pod turystów) a także kapelusze albo podróbki Ray Banów za 15 EUR (przy dobrych negocjacjach za 5)
Zdecydowanie barwne miejsce, warto zwiedzić.

źródło

8. VIA APPIA ANTICA

Królowa dróg, to miejsce na chwilę wytchnienia od zgiełku miasta.
Więcej możecie przeczytać {TU}


9. VILLA BORGHESE Z GALERIĄ BORGHESE


Villa Borghese to największy park rzymski, coś na wzór warszawskich Łazienek.
 W nim znajduje się jedna z najfajniejszych galerii w Rzymie -
to mój subiektywny wybór, choć jest ona typowana także w przewodniku Lonely Planet -
"jeśli masz czas na jedną galerię podczas pobytu w Rzymie - wybierz tą".


10. VIA VENETO

To chyba najdroższa i najbardziej ekskluzywna ulica Rzymu.
Fajne miejsce na wieczorny spacer śladami Słodkiego życia Felliniego,
cudne kawiarenki i restauracje oraz ekskluzywne sklepy i hotele...
więcej {TU}

źródło

UFFFFFF... zmęczyłam się...
A ile jeszcze do zobaczenia zostało...

Jakoś dziwnie mam wrażenie, że o czymś ważnym zapomniałam...

No i jak Wam się podobało na moim rzymskim spacerze?
Mam nadzieję, że choć trochę poczuliście włoski klimat:)

Jak można nie kochać tego miasta, tego nie wiem naprawdę...

no to CIAO:)