28 lutego 2013

o pewnej Annie w nowym wydaniu

Bardzo lubię klasykę.
Bardzo lubię klasykę na ekranie.
Bardzo lubię klasykę na ekranie w wydaniu brytyjskim.

Kocham sukienki.
A ostatnio też biżuterię {brylanciki i takie tam.. świecidełka}.
Jak byłam mała, zakładałam sukienki mamy albo cioci znalezione na strychu, 
a pod nie poduchy z pierzem... 
Żeby było jak w filmie kostiumowym...

Łącząc obydwa wątki, 
kiedy przez przypadek usłyszałam, że powstała nowa wersja Anny Kareniny z Keirą Knightly, 
w dodatku nominowana do Oscara (którego nawet otrzymała) za kostiumy,
wiedziałam, że muszę ten film zobaczyć.
Lubię Keirę (choć wersja Dumy i uprzedzenia, w której grała, absolutnie mi się nie podobała), 
może trochę jest za chuda, ale poza tym śliczna i ma w sobie to coś...

Sam film mnie rozczarował.
Jednak Brytyjczycy lepsi są w adaptacjach swojej klasyki, 
poza tym czegoś, co jest dobre, nie powinno się zmieniać, 
a fabuła filmu mocno odbiega od książki.

Do teraz mam mieszane uczucia co do całokształtu.
Niektóre sceny były bardzo poruszające.. inne wydawały mi się tandetne...

Jednak co do sukieneczek... 
Dla nich samych warto było posiedzieć w kinie te 2 godziny..

Uważam, że Oscar dla Jacqueline Durran za kostiumy jest w 100% zasłużony.
Równie powalająca jest biżuteria.
 I te futerka... ehhh (byle sztuczne oczywiście)...
Cudowne...











Białe futerko jest moim hitem.
Kurcze, żeby tak mieć okazję chociaż raz sobie taką kieckę założyć...

24 komentarze:

  1. Rozmarzyłam się...
    Chętnie go obejrzę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to daj znać jak Ci się podobał:)

      Usuń
  2. Powiem Ci ,że uwielbiam klimat tamtych czasów. Wiek XIX jest dla mnie - ja wtedy powinnam żyć - oczywiście jako arystokratka ;)

    Suknie piękne! Sama chciałabym w takiej wystąpić. A ten kapelusz i woalka na pierwszym zdjęciu - mistrzostwo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też lubię takie klimaty, ale czy chciałabym żyć w tamtych czasach to sama nie wiem... niewątpliwie moda by mi odpowiadała.. ale nie wiem jak długo:)

      Usuń
  3. Film widziałam i nawet mi się podobał... mimo Anny, która mnie wkurzała i beznadziejnego Wrońskiego ;)
    A suknie faktycznie przepiękne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak.. mnie tez Wroński nie powalił...

      Usuń
  4. I ja uwielbiam kostiumowe filmy! Keirę trochę mniej, chociaż w "A dangerous method' była niesamowita! Polecam, jesli nie miałaś jeszcze okazji i muszę Annę KArenine zapamiętać, zeby mi nie przeszła koło nosa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie miałam okazji i dodaję do listy "must see" :)

      Usuń
  5. też uwielbiam filmy kostiumowe
    ale ten mnie przerósł - ciekawy efekt, że wszystko odbywało się w teatrze (na początku troche się z tym gubiłam) ale wszyscy z drugiej strony grali zbyt teatralnie, wszystko było zbyt przerysowane
    i tak poucinano fabułę, że się w niej nie mogłam połapać, kto jest kim, która księżniczka, kto ma jakie wpływy

    pięknie się jednak film oglądało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie Kasiu, ja też się nie mogłam połapać w fabule, książkę czytałam na studiach i usiłowałam sobie przypomnieć co jest w filmie dodane a co wycięte...

      Usuń
  6. Ja mam podobnie z sukienkami i klasyką. i z chudością jej i ze wsyztskim co napisałaś :)
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w koncu jestesmy pokrewnymi duszami nie:))

      Usuń
  7. Oj uwielbiam filmy kostiumowe... szczególnie, jeśli mamy do czynienia z tak dużym talentem projektanta i krawców! :)
    Co do Keiry, to pierwszy film jaki z nią oglądałam, to było "Love Actually" i tak średnio mi się spodobała... ale potem już było lepiej i lepiej. A ostatnio widziałam "Księżną" i doszłam do wniosku, że bardzo ją lubię :)
    Co do chudości to się nie wypowiadam, bo sama jestem takim "wieszakiem" i rozumiem, co ona może czuć. Człowiek je jak słoń, a i tak nic z tego nie ma ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz, ja też do grubych nie należę, ale ona jest jakaś taka koścista... no ale taka moda teraz, nie:)
      a księżnej nie widziałam i właściwie nie wiem dlaczego i też sobie dopisuję do must see!

      Usuń
  8. piękne te suknie, choć w połączeniu z dobrze zasznurowanym gorsetem i długaśnymi pantalonami wcale nie były w czasach swojego renesansu wygodne ;)
    rozumiem, że wolisz Annę Kareninę z Sophie Marceau ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, ostatnio w ogóle wolę starsze adaptacje niż te najnowsze.. tak samo jak z Dumą i uprzedzeniem - serial z 1995 jest genialny...

      Usuń
  9. Filmu jeszcze nie widziałam, ale wybiorę się chętnie, bo zarówno na Keirę jak i na piękne kiecki lubię popatrzeć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to masz 2 godziny przyjemnego patrzenia gwarantowane :)

      Usuń
  10. kostiumy piękne ale niestety film to porażka .. popędziłem do kina bo to ta sama ekipa co 'Atonement' - film przepiękny z niezwykłą chemią między kochankami .. w sumie wspaniała adaptacja powieści Iana McEwan ...

    ... ale niestety tutaj sam pomysł z filmem w teatrze choć ciekawy przyprawia o bół głowy po jakimś czasie .. jak dla mnie brak jakiegoś głębszego przyciągania między Anną i Wrońskim obydwoje wydwali się trochę jacy nie za bardzo lotni .. pewnie podpadnę paniom tutaj na blogu ale cała ta historia Anny trochę trąci myszką .. zdecydowanie Doktor Żywago bardziej trafia mi do serca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz rację - pomysł z teatrem jest po jakimś czasie denerwujący i przez to cały film wiele traci... a co do samej historii... wiesz, zależy co kto lubi, ale książkę warto przeczytać:))

      Usuń
  11. Piękne te suknie, troszkę niewygodne,ale od czasu do czasu można by taka włożyć :). Kiedyś zafundowałam sobie przedsmak takiej sukni zakładając halkę z kołem. Niemodna, ale na weselach różne dziwy chodzą :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o kochana, ja sobie kiedyś wszyłam hula-hop do starej sukienki mamy... co prawda miałam wtedy z 10 lat, ale wspominam z łezką w oku:))

      Usuń