3 stycznia 2013

z nowym rokiem...

Wracam do świata po świątecznej przerwie - w Polsce oraz kilkudniowym rozstaniu z komputerem, który wraz z nowym rokiem odmówił współpracy ze mną.. Ale wrócił, czyściutki, piękniutki no i działający więc mogę szaleć..

Nie przedstawiłam Wam jeszcze Laury i Filona, których wydziergałam jako dodatek do jednego ze świątecznych prezentów.. Są moimi ulubieńcami, dlatego nie mogę się oprzeć wrzuceniu ich tutaj:)


A swoją drogą, uwielbiam nadawanie moim sowom imion - w tym wypadku sprawę sobie bardzo skomplikowałam, bo świtał mi gdzieś w głowie wiersz, który przerabialiśmy w liceum (a to było baaardzo dawno temu), tyle, że nie pamiętałam ani autora ani tytułu (taki szczegół)... A koniecznie chciałam nadać imiona bohaterów tego wiersza... No i byłam przekonana, że to był Leopold i ... no właśnie jej imienia za nic w świecie nie mogłam sobie przypomnieć... Przekopałam internet, ale oprócz Staffa, żadnego innego poetyckiego Leopolda nie znalazłam... Znalazłam natomiast wiersz Laura i Filon i po jego przeczytaniu stwierdziłam, że chyba właśnie o ten mi chodziło... 
No i potwierdza się moje przekonanie, że pamięć mam świetną, ale dosyć krótką...

***

A wracając do nowego roku - widziałam na Waszych blogach wiele noworocznych postanowień.. Sama się trochę zagapiłam i niewiele postanowiłam na ten rok... 

Święta jednak, oprócz obżarstwa, natchnęły mnie na pisanie dziennika.
W tym celu zakupiłam piękny notes i to już mnie całkiem satysfakcjonuje. 
Jest tak piękny, że aż boję się w nim pisać...


Oprócz tego dostałam stos książek i nie mogę się doczekać przeczytania ich wszystkich...
Na pierwszy rzut poszedł zbiór listów Osieckiej i Przybory - Listy na wyczerpanym papierze.
Już sam tytuł przyprawia mnie o dreszcze, a samą książkę dozuję tak, aby starczyło mi na jak najdłużej...


I natchnienie numer 3 - jak zwykle przy okazji świąt i nowego roku, nie mogłam odmówić sobie noworocznego koncertu Filharmonii Śląskiej w Katowicach, który zachwycił mnie tym razem m.in. ariami z Carmen Bizet'a. Już wyszukałam sobie cudowny koncert najpiękniejszych arii operowych świata w Rzymie w kwietniu i odliczam dni!! Co prawda nie będzie dyrygował mój ulubieniec z Filharmonii Śląskiej (ochhh.. kocham prawdziwych artystów!), ale może jakiś interesujący tenor się trafi:)

 Miłego wieczoru Wam:)


16 komentarzy:

  1. Piękne te Twoje sówki!
    A co do postanowień...mam je w nosie, robię to co jest zgodne z moim sumieniem:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję (za sówki), a jeśli chodzi o postanowienia, to masz rację:)

      Usuń
  2. Ja mam taki piekny notes od dwóch lat ... i od dwóch lat nic w nim nie napisałam :D
    Stoi sobie dzielnie na półce miedzy książkami i oracza mnie piekną oprawą.
    Mam nadzieje, że Twój nie podzieli losu mojego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie też szkoda bazgrać w tym notesie, nawet mam piękne złote pióro, ale ono za grubo pisze i stwierdziłam, że to niezgodne z moim wyobrażeniem o tym dzienniku hehe:)

      Usuń
  3. kocham te Twoje sowki:Pwszystkie bez wyjaku:P
    ..............nie robie noworocznych postanowien,czekam co mi los przynesie:Pchociaz jest jedna rzecz ktora powinam siebie wziasc do serca,nauka niemieckiego maaaaaarnie mi idzie,chociaz teraz maz zaczal mi troszke pomagac wiec jest nadzieja haaa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moje sówki też Cię kochają :)) a jeśli chodzi o naukę niemieckiego, to doskonale Cię rozumiem (nienawidzę niemieckiego), ale z moim włoskim jest dokładnie tak samo! a myślałam, że po roku we Włoszech będę płynnie parlać... :)

      Usuń
  4. też gdy mam ładny notes, to mi szkoda w nim pisać
    a potem z zazdrością oglądam, jak inni pięknie je uzupełniają

    a sówki prześliczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie byś na pewno nie zazdrościła, bo strasznie bazgrolę.....:)

      Usuń
  5. Bardzo fajny blog, obejrzałam co poniektóre posty. Zawsze podziwiam uzdolnione osoby. Sama też próbuję w scrapbookingu, dopiero zaczynam. Mieszkam w Norwegii, czyli w sumie niedaleko Danii ;-) pozdrawiam serdecznie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. sówki są przeurocze,
    filharmonia - planuje zakupic bilety i porwać mojego P. uwielbia takie klimaty..
    a ksiązki--ahh i ohhktoś Cię musi dobrze znać! I właśnie! jeszcze Przyboraaaa ahh dziękuję Ci dziś za ten wiersz. Naprawdę miałamzły humor...a ten wiersz jakos podniosł lekko....
    dziękuję...
    pozdrawiam Ciebie i Rzym!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli chodzi o książki, to z wyjątkiem jednej sama je wybrałam:) no a Przybora faktycznie ma w sobie coś, cieszę się, że choć trochę Cię rozweselił... Polecam Ci całą książkę Listów... można odpłynąć w inny świąt:)) pozdrowienia!

      Usuń
  7. sówki są absolutnie genialne! :)))
    śliczne je wydziergałaś:)))
    gratuluję zdolności!
    książek też sporo na święta dostałam, więc jest co czytać:)))
    do siego roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Aniu, a jak przeczytasz jakąś super wciągającą książkę, to napisz, bo ja czasami mam chęć na coś fajnego i nie wiem co wybrać:)) pozdrowienia!!

      Usuń