4 listopada 2012

zapiski szwajcarskie cz.7 [ ALPY ]

Dziś będzie o raju na ziemi, a konkretnie w Szwajcarii. Już wcześniej pisałam, że Szwajcaria piękna jest wszerz i wzdłuż, więc wszystkich tych cudów nie sposób odwiedzić podczas jednego pobytu. Dziś będzie o cudnym miejscu Stoos - małym miasteczku [mam nadzieję, że tym razem wszyscy zgodzą się z tym określeniem:)] leżącym na wys. ok. 1300 m. n.p.m. Generalnie jest to świetne miejsce na trekking, ale nie o tej porze roku. Ponieważ za mocno wiało, wyciąg krzesełkowy na samą górę - 1922 m. n.p.m. - Fronalpstock, nie działał i nie udało nam się zobaczyć obłędnych widoków na Jezioro Czterech Kantonów. Listopad to też zbyt późna pora na bliższe spotkanie z krowami z grzywkami, które pasą się na górze, ale jeżeli macie zamiar wybrać się do Szwajcarii w porze letniej, te miejsca są na pewno warte odwiedzenia (osobiście mam nadzieję tam wrócić).

Na samej górze, czyli na Fronalpstock, widok jest zdecydowanie fajniejszy niż ze Stoos [to znaczy wierzę na słowo tym, którzy tam byli:)]. Mniej więcej taki:


Pan fotograf chyba spodobał się krowie ze stylową grzyweczką, bo zapozowała profesjonalnie...

Stamtąd można zejść na dół albo zrobić sobie dłuższy (i bardziej ekstremalny) "spacer" szczytami, szlakiem na Klingenstock. Baza wyjściowa to Schwyz (ok. 45 min. jazdy samochodem z Zurichu). W Schwyz znajduje się też sklep fabryczny z oryginalnymi szwajcarskimi scyzorykami, nożami itp. z 20% zniżką.

No ale jak ktoś jest inny niż wszyscy (jak ja) i przyjeżdża do Szwajcarii w listopadzie, to musi się zadowolić tylko krótką wyprawą. Co nie znaczy, że niefajną. Jezioro Czterech Kantonów widać ze Stoosu tylko trochę, krowy z grzywkami już poszły spać, ale na dole spotkałam takie trochę bardziej włochate (podobno to jakaś odmiana szkocka???). Tak czy inaczej były bardzo towarzyskie, podeszły całkiem blisko, zapozowały z prawej i z lewej i poszły...

FOTORELACJA
zdjęcia z samochodu, w drodze do Schwyz



Stoos na początku listopada... właściwie nie wiadomo, czy to jeszcze jesień czy już zima...
ale było słonecznie i pięknie!







gdzieś w okolicach Schwyz...



Ale to nie koniec wycieczki. Ponieważ zjechaliśmy ze Stoos całkiem wcześnie, wykorzystaliśmy popołudnie na 2 cudowne miejsca - Brunnen, oddalone od Schwyz kilkanaście minut jazdy i Lucernę (w drodze powrotnej do Zurichu). Jutro wyjeżdżam, ale to nie koniec zapisków szwajcarskich i zdjęć oczywiście. Oprócz Brunnen i Lucerny będzie uczta fotograficzna (mam nadzieję, bo zdjęcia są jeszcze w aparacie, więc kto wie jak wyszły) dla miłośników malowniczych kamieniczek, tym razem z Niemiec...

No ale czy te krowy nie są rozbrajające???

13 komentarzy:

  1. Dzień dobry ;)
    Kochana dziękuję ci po raz któryś tam z kolei za te zapiski szwajcarskie - za zdjęcia, krótkie relacje... zdecydowanie Szwajcaria w następnym roku! Piękne zdjęcia, a Alpy zwalają z nóg - zazdroszczę tym co tam mieszkają! Cudowne widoki z okna, i na pewno prześlicznie zimową porą... A że zimę uwielbiam, mogłabym tam zamieszkać. Co do krów, to racja, jest to odmiana szkocka - krowy highlander! W czasie podróży po Szkocji, kilka lat temu, spotykałam je na każdym kroku - sympatyczne, włochate i bardzo fotogeniczne.
    P.S. Jak z bazą noclegową w Szwajcarii? Cenowo? Możesz coś polecić Magda?

    Pozdrawiam ciepło i życzę cudownego dnia =)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tez zazdroszcze tym co tu mieszkaja... a jesli chodzi o nocleg to zapytam i dam Ci znac, zalezy tez pewnie gdzie mniej wiecej bedziesz chciala pojechac... cenowo pewnie nieciekawie bo tutaj raczej jest drogo, ale dowiem sie i napisze:)

      Usuń
  2. przepiękne widoki, pogoda wymarzona, chętnie bym się tam znalazła choć na kilka chwil :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne fotki! Świetnie oddają klimat Szwajcarii. W ten weekend po stronie szwajcarskiej. Pogoda była przepiękna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziekuje:) pogoda faktycznie trafila sie super, co jest dziwne, bo tam gdzie ja tam i deszcz...

      Usuń
  4. Prze-slicz-nie! I nawet z malym, uroczym miasteczkiem sie zgodze ;););)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ufff... juz sie obawialam kolejnego faux pas:)

      Usuń
    2. Hahah tym razem sie jeszcze udalo :D

      Usuń
  5. Przepięknie tam !!! raj na ziemi - faktycznie :)kiedyś w czasie podróży po Indiach poznałam pewnego Włocha, który pracował w Szwajcarii jako ...pasterz bydła. Kilka miesięcy spędzał w Alpach, pilnując stada krów, a kilka kolejnych za zarobioną kasę spędzał podróżując :) Może czas skorzystać z jego zaproszenia i odwiedzić Szawjcarię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak, jedź! może tak Ci się spodoba, że sama zostaniesz pasterką:) ja tam bym chętnie została...

      Usuń
  6. A i tak najpiękniejsza jest ta miła krowa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, w dodatku bardzo przyjaźnie nastawiona:)

      Usuń