29 października 2012

zapiski szwajcarskie cz.3

halo halo Mietku, halo halo Franku!
nauczyłam tego powitania mojego przyjaciela znającego w j. polskim może ze 3 słowa, od tego czasu mówi do mnie Frankusiu (zamiast Magdusiu, a właściwie pisane Magdoushu, które to z kolei podsłuchał od mojej babci)... ale to tak btw..

Lubię jeść (choć może po mojej posturze niekoniecznie to widać...). A ponieważ wiadomo - najsmaczniej u mamy, sprzedam Wam dziś pomysł na prostą przekąskę, którą często robię, bo jest szybka i pyszna. Moja mama robi taką samą, ale jej sos sałatkowy jest po prostu genialny.

A przekąska to sałatka, grillowany kurczak i grzanki. No i cały sęk w sałatce, a właściwie w jej sosie....

Kurczak - kroimy na kawałki, przyprawiamy wg uznania i smażymy na patelni grillowej.

Grzanki to mój sekret sprzed lat - ale podzielę się, bo Was lubię. Mianowicie bagietkę lub bułeczki maślane (są takie w paczkach w supermarketach, takie lekko słodkawe) kroimy wzdłuż oraz smarujemy masłem przyprawionym przyprawą do ziemniaków! I wrzucamy na chwilę do piekarnika (te maślane na krótko, bo szybko się przypalają).

A sałatka... Potrzebna duża miska, do której wrzucamy mix sałat, dodajemy warzywa np. ogórek, pomidory, czerwoną cebulkę, paprykę... co kto lubi, do tego garstka orzeszków piniowych i pestek słonecznika uprażonych uprzednio na patelni.


Ale najważniejszy jest SOS.
[Proporcje składników sosu podaję w przybliżeniu, ale tak naprawdę dodajemy do smaku]


A jest to mieszanka następujących składników:
ok. 2-3 łyżki oliwy z oliwek
ok. 1 łyżeczka oliwy smakowej (peperoni lub czosnkowej)
dopełnić wodą do połowy kubka
ok. 1 łyżeczka octu antico (nie wiem czy jest w Polsce) lub balsamicznego
ok. 1,5 łyżeczki miodu
ok. 2 łyżeczki mieszanki przypraw do sałatek
posiekany koperek, natka pietruszki i bazylka
szczypta soli

A tak swoją drogą...
Dobry pomysł to zrobienie własnej smakowej oliwy z oliwek. Nie jest to wielka filozofia - wystarczy wrzucić do pustej butelki kilka ząbków czosnku lub papryczkę chilli i zalać oliwą z oliwek. Butelkę zamykamy i po kilku dniach oliwa jest gotowa:) Jest świetna do sałatek, pieczywa, grillowanych warzyw.. do wszystkiego...


Miłego:)

10 komentarzy:

  1. WOW.... ale mi smaka narobiłaś na taką sałatkę! Na pewno przy najbliższej okazji sos wypróbuję... jakoś nie przepadam za tymi gotowymi - wiadomo co za E tam siedzą =) szkoda tylko że orzeszki piniowe są taaakkie drogie....
    ja mam dzisiaj na kolację świeżego okonia w ziołach {thanks dla chłopaka rybaka}...mniam, mniam...
    pozdrawiam i witam w klubie "lubiących jeść" {i po mnie też nie widać :D}

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też E unikam, tych orzeszków nie trzeba dużo, więc generalnie można zainwestować raz i od czasu do czasu zaszaleć:) może powinnyśmy założyć jeszcze jeden klub haha:) no a okonia to chyba jeszcze nie jadłam... opowiedz później chociaż jaki był... smacznego:)!

      Usuń
    2. Okno to drapieżna rybka i o skrobaniu jej można zapomnieć... cholernie ciężko a po za tym można się nieźle poranić.. ale, że należe do tych sprytniejszych na youtubie wynalazłam jak je filetować. i to był strzał w 10. Fakt wszystko zrozumiał o czym pan fiński rybak mówił, ale najważniejsza była wizualna cześć...

      a jak smakuje... dla mnie dużo lepiej od łososia... mięso jest bielutkie i delikatne w smaku... bardzo smaczna... doprawiam solą, pieprzem, tymiankiem świeżym i suszonym, polewam sokiem z cytryny i posypuję startą skórką z cytryny. I nigdy ryb nie smażę na tłuszczu na patelni - zawsze pięke pod przykryciem, dopiero pod koniec odsłaniam aby się trochę zarumieniła...

      Usuń
    3. też wolę rybę pieczoną, a teraz narobiłaś mi smaka na tego okonia...

      Usuń
  2. Moja kulinarna bajka! Kocham Cię za ten prościutki, ale bardzo apetyczny przepis!!!
    Po mnie, niestety widać, aloe niezbyt drastycznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoja miłość jest zdecydowanie odwzajemniona:)

      Usuń
  3. Hej Frankusiu ;) Smacznie tu u Ciebie! Salatke robie podobnie, tylko zamiast grillowanego kurczaka dodaje takiego smazonego w miodzie oraz chili, i na talerz wrzucam kilka daktyli (dosyc drobno pokrojonych), najchetniej swiezych. Grzanek nie robie, ale nastepnym raezm wyprobuje Twoj patent :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uwielbiam to ""Frankusiu":) a ja kiedyś też smażyłam kurczaka w miodzie, ale coś mi w nim nie gra, dlatego wolę dodać miód do sałatki, a z daktylami nie próbowałam, ale to bardzo ciekawe...

      Usuń