7 października 2012

COCO

źródło
Od jakiegoś czasu mam fazę na czytanie książek biograficznych. Jakoś lubię mieć świadomość, że to, co czytam jest prawdą, przynajmniej częściowo (tak jak to jest w przypadku Pasji życia, o której już troszkę pisałam tutaj - świetna opowieść zresztą). Szukam więc pomysłów, o kim by tu poczytać. Swego czasu byłam fanką Che Guevary. Później przerobiłam historię Władysława Bartoszewskiego (świetna książka - Wywiad rzeka), ostatnio dosyć głośno było o Kobietach dyktatorów - "połknęłam" w całości i nie mogłam przeżałować, że się skończyła. Aktualnie kończę Passę Daniela Passenta - fajna lektura dla niepamiętających czasów PRL-u, a dla pamiętających pewnie fajne (albo i nie) wspomnienie dawnych czasów. Tą książkę wybrałam trochę ze względu na moją miłość do Agnieszki Osieckiej, a teraz Pana Daniela również darzę sympatią. Książka jest wciągająca, może dlatego, że opowiada o ciekawym człowieku. A dodatkowo jest bardzo szczera, co dodaje jej trochę pikanterii... :)

A teraz, po tych polityczno-komunistyczno-trochę też żydowskich opowieściach, mam chęć na sztukę, może nawet taką z miłością w tle. Van Gogh był bardzo dobrym początkiem (choć tam miłość nie była specjalnie wyszukana), następny cel to Coco Chanel. Zakupiłam właśnie na Allegro najnowszą książkę o Coco(choć tam będzie też i politycznie i ponoć nazistowsko nawet), tylko nie wiem, kiedy ją przeczytam, bo jakby z Allegro do Rzymu długa droga. Tymczasem wyszperałam w necie film o Coco z Audrey Tautou, i przymierzam się, żeby go oglądnąć. Na razie przeglądnęłam jej zdjęcia i ostatnią kolekcję Chanel, od czegoś trzeba zacząć. Kobieta, która stała się legendą świata mody, musi być chyba ciekawa. To tak w ramach tych dziwacznych ludzi, których tak uwielbiam, a patrząc na jej zdjęcia od razu widać, że miała w oczach to coś...

źródło

źródło 1, źródło 2, źródło 3
źródło

7 komentarzy:

  1. Biograficzne???. Trudna literatura... trochę mi obca... ale może sugerując się Twoimi opiniami - spróbuję się jakoś do niej pozytywnie nastawić...i może... może też się zakocham...

    OdpowiedzUsuń